Audio

Multimedia

Boże, który zbawiasz, ulituj się nade mną

Mk 10, 46b-52
Bez wzroku, bez imienia (bo "Bar-tymeusz" oznacza "syn Tymeusza), wykluczony z życia i społeczeństwa, z jednym płaszczem na grzbiecie - woła Jezusie (czyli Boże, który zbawia), Synu Dawida (czyli Mesjaszu Boga) ulituj się nade mną. Krzyczy, choć uciszany przez tłumy. Nie ma w sobie nic poza ostatnią iskrą nadziei. Nie domaga się pieniędzy, nowego płaszcza czy lepszej strawy. Prosi o zbawienie. I doświadcza tego, że "Bóg, który zbawia" jest jedynym, który się nad nim pochylił. W odpowiedzi porzuca płaszcz, jedyne swoje okrycie i biegnie. Iskra nadziei podsycona Bożym tchnieniem, rozpaliła w nim płonień miłości. Bezdomny ślepiec jako jedyny obok Marii Magdaleny mówi do Jezusa przesycone miłością "Rabbuni". Prosi o oczy, ale otrzymawszy wzrok, nie wraca do swojego życia. Uzdrowiony, nie wraca po płaszcz, ale idzie za Panem...
My nazbyt często nie wołamy o zbawienie. Wołamy o nowy przyodziewek, o zdrowie, pieniądze, wygodę czy sukces i nie chcemy więcej. Otrzymując - bo czasem dostajemy - bierzemy dary jak swoje i wracamy do własnego życia. Nie ma w nas okrzyku Bartymeusza, bezimiennego ślepca spod Jerycha. W efekcie nie płoniemy miłością. I nikogo nie zapalamy. Zostajemy na poboczu drogi otuleni w swój płaszcz, błędnym wzrokiem wodząc po przesuwającym się tłumie.

My słudzy Pańscy...

Mk 9, 38-43. 45. 47-48
Są w Kościele różne drogi, tradycje i charyzmaty. Jak długo służą temu celowi, dla którego zostały dane, czyli głoszeniu Ewangelii o zbawieniu w Chrystusie, wszystko jest w porządku. Bo o Chrystusa chodzi! Problem zaczyna się, gdy o Nim zapominamy i spieramy się o gesty, formy, języki i tłumaczenia. Spór o słowa i obrzędy sprawia, że przestajemy widzieć drugiego człowieka i Chrystusa, który za niego umarł, mimo iż wszystko to dzieje w imię obrony czystości wiary!
Słowa i czyny, tradycje i obrzędy - wszystko to jest bardzo ważne, bo jest drogą zachowania naszej wiary. Ale nie jest najważniejsze. Ważniejszy od nich jest sam Chrystus. Ważniejszy od nich jest człowiek, któremu głoszona jest Ewangelia. Dlatego trzeba się cieszyć z każdego, kto głosi Imię Pańskie, choćby zbawienie zwiastowanie było inaczej, niż wynikałoby to z „mojej” tradycji. Kto głosi Ewangelię Chrystusową, jest apostołem Chrystusa.

Stać się jak dzieci

Święto Opatrzności Bożej, obchodzone jest w domach Polskiej Prowincji Zgromadzenia Księży Marianów 17 września (rocznica śmierci św. Ojca Stanisława Papczyńskiego), a wspólnie w niedzielę po tym dniu na Mariankach. Uroczystości przewodniczył ks. Prowincjał, Tomasz Nowaczek. Zapraszamy do wysłuchania jego homilii...

Effatha - Otwórz się

Mk 7, 31-37
Głuchoniemy, otwarty słowem i dotknięciem Pana, mógł prawidłowo mówić i rozumiał, co słyszy. Głuchoniemy, zatem ktoś, kto najprawdopodobniej nigdy nie słyszał i nigdy nie mówił. Oprócz zdrowia Chrystus udzielił mu daru rozumienia języka i używania go! Co jednak mówił uzdrowiony - tego nie wiem. Może uwielbiał Boga, a może kłamał...
Tak samo nam Pan podarowuje znajomość dróg Bożych, poprzez Słowo (Biblię) i dotknięcie (Sakramenty, zwłaszcza Eucharystię), choćbyśmy ich dotąd nie znali. Czy nimi pójdziemy, to osobna historia. 
Bo tak naprawdę, „Effatha” skierowane jest nie do uszu i języka, nawet nie do głowy (sposobu myślenia, wiedzy i umiejętności), ale do serca, by przyjęło Miłość i na Nią odpowiedziało.

Przyjąć Słowo w łagodności

Mk 7,1-8a.14-15.21-23
Ludzkie serce jest jak gąbka. Chłonie to, co wpadnie w uszy. Jeśli człowiek karmi się kłamstwem, gniewem, nieczystością i wszelkiego autoramentu brudem, jego serce będzie produkowało plony podobnego sortu.
Nauczyliśmy się żyć w zakłamaniu, udawać ludzi, którymi nie jesteśmy. Och, gdybyśmy słuchali Bożego Słowa równie gorliwie, jak słuchamy serwisów informacyjnych albo polityków, o których wiemy, że nas okłamują, świat wyglądałby inaczej. My wyglądalibyśmy inaczej...

Grzesznik u serca Matki

Homilia ks. Tomasza Nowaczka MIC, prowincjała polskiej prowincji Zgromadzenia, w 109 rocznicę odnowienia marianów, wygłoszone w Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej, Bolesnej Królowej Polski.

Przylgnięcie do serca Matki, a przez Nią - do serca Jej Syna Jezusa Chrystusa - powinno owocować wewnętrzną przemianą serca i całego życia, zerwaniem z grzechem, z przyzwyczajeniem do grzechu, z przyzwoleniem na grzech. Ta przemiana powinna zaowocować także odkryciem piękna życia, które Bóg daje i o napełnia łaską Ducha Świętego...

poprzednia strona
1234